Bo życie smakuje jak dojrzałe mandarynki.

01 lutego 2016 Dziennik pokładowy.

Melduję, że po moim ostatnim nakręcaniu się zostało już tylko wspomnienie!! Dobre rady zawsze w cenie, a życie toczy się swoim torem, a właściwie to my sami nadajemy mu taki kierunek, jaki chcemy. Przyznaję się bez bicia, że mimo moich usilnych starań i prób „wrzucenia na luz“ nie do końca się udało.

Okazało się, bowiem, że za dużo wzięłam sobie na głowę. 🙁 Terminy goniły terminy: projekty, plany, zobowiązania rzucone na wyrost – i tak sama wpadłam we własne sidła. Próbowałam dotrzymać złożonych obietnic, czasami robiąc coś wbrew sobie i przeciw sobie. Bo robienie czegoś, co nie jest zgodne z nami samymi, to ciężkie przewinienie, za które zawsze płacimy jakąś cenę. U mnie cena była wysoka, gdyż przypłaciłam to ogólnym osłabieniem organizmu. W efekcie oberwało się nie tylko mnie samej, ale i Bogu ducha winnej rodzinie. Mąż obchodził mnie szerokim łukiem, dzieci dopominały się o chwilę uwagi, a koty na wszelkie sposoby próbowały wcisnąć się na kolana. 🙁

Tymczasem, gdy w końcu zwolniłam – umówmy się, bo już nie miałam wyjścia – okazało się, że nasze życie można porównać do smaku mandarynek. Zapytacie skąd takie porównanie? Nasunęło się samo podczas ich jedzenia. Naszła mnie wówczas taka refleksja:

Mandarynki przeważnie są słodkie, jednak w środku mogą mieć tysiące małych pesteczek, które utrudniają ich konsumpcję. Tak jak w naszym życiu czasami wydaje się, że wszystko jest proste i ładne, jednak po drodze napotykamy tysiące różnych problemów, które utrudniają nam nieco życie.

Tylko w przeciwieństwie do mandarynek – które gdy kupujemy, to nie do końca mamy pewność, co znajdziemy w środku – to z życiem jest nieco łatwiej, bo zawsze mamy wybór.

Sposób w jakie je przeżywamy w dużej mierze zależy od nas samych. Możemy zdecydować, czy robimy coś wbrew sobie – czy nie, w zgodzie z naszymi wartościami – czy nie. Priorytety priorytetami, terminy terminami, a plany planami – jednak to my decydujemy co, gdzie, kiedy, jak i w jakiej kolejności.

Dzisiaj jestem już w innej rzeczywistości: pięknych okolicznościach przyrody, ciszy, szumie drzew, widokach zapierających dech w piersiach, ale co najważniejsze jestem tu z moją ukochaną rodziną. To ona stanowi wypadkową do wszystkich podjętych decyzji, ona jest motorem napędowym do dalszego działania, z niej czerpię moc i inspirację, bez niej nic, co ważne dla mnie by się nie wydarzyło.

Zatem zanim sami zapędzimy się w kozi róg i ledwo będziemy łapać  oddech na zakręcie zapytajmy się samych siebie:

Co dla nas jest najważniejsze w życiu?

Po co to robimy?

Czy to, co robimy jest w zgodzie z nami samymi?

Parę wydawałoby się banalnych pytań, które po udzieleniu odpowiedzi, mogą znów postawić nas do pionu, po to by przypomnieć nam, to co jest ważne, a co mniej i na czym nam zależy.

Tymczasem idę korzystać z chwili wytchnienia i żegnam się z Wami, a jutro skoro świt wybieram się z moimi milusińskimi zjeżdżać na nartach!! Tylko nie życzcie mi połamania nóg, bo ostatni raz miałam nogi na nartach jakieś sześć lat temu!!!Ponoć tego się nie zapomina i póki co, trzymam się tego. 😉

Życzę Wam udanego tygodnia!!

P.S. Żeby nie było tak słodko, to odezwę się niebawem!! 🙂

 

10 Comments

  1. Bardzo słuszne porównanie, coś się odblokowało w mojej głowie. Dzięki za interesujący post 😉
    rafaubloguje.blogspot.com/

    1 lutego 2016
    Odpowiedz
    • Małgosia said:

      Proszę bardzo i zapraszam do śledzenia 😉

      2 lutego 2016
      Odpowiedz
    • Małgosia said:

      Dziękuję i pozdrawiam 🙂

      2 lutego 2016
      Odpowiedz
  2. Monika said:

    Oj, czasem nie tylko pestki potrafią utrudnić konsumpcję ale zbyt twarda skórka która nie chce zejść . Podobnie jest i w życiu, najważniejsze jest to aby się nie zniechęcać i próbować aż do skutku.
    No to ja życzę łagodnych stoków i trzymam kciuki!

    2 lutego 2016
    Odpowiedz
    • Małgosia said:

      To fakt zapomniałam o skórce, ale tylko dlatego, że przy tych, które ostatnio jadłam wyjątkowo dobrze schodziła. 😉 Życie potrafi nas zaskakiwać i to czasami w najmniej oczekiwanym momencie – o tym też niebawem 🙂
      Pozdrawiam ciepło i zapraszam 🙂

      2 lutego 2016
      Odpowiedz
  3. Porównanie do mandarynek jest genialne. Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś. Jakbyś odgadła moje myśli 🙂

    3 lutego 2016
    Odpowiedz
    • Małgosia said:

      Dziękuję bardzo 🙂 czasami mam przebłyski weny twórczej, szczególnie w momentach, gdy przestaję się nakręcać… 😉 pozdrawiam 🙂

      3 lutego 2016
      Odpowiedz
  4. ciekawe porównanie, gorzej jak ktoś nie przepada za mandarynkami, jak moja młodsza 🙂 pozdrawiam i czekam na nowy post 🙂

    9 marca 2016
    Odpowiedz
    • Małgosia said:

      Porównanie przyszło samo i niespodziewanie. 😉 Nowy wpis już niebawem… Miałam lekkiego doła, ale wraca już do żywych!! 😉 Pozdrawiam ciepło!! 🙂

      10 marca 2016
      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *