Na wszystko przychodzi czas.

Odkąd zostałam poraz drugi mamą okazało się, że czas jest na wagę złota!!

Mówię serio. Mając jedno dziecko z trudem łączyłam różne aktywności. Teraz mając dwoje jest to wyższa szkoła jazdy!! 😉
Sztuką w tym wszystkim staje się wygenerowanie choć paru godzin w ciagu dnia, w których będę mogła pozwolić sobie na realizację własnych potrzeb.

Póki nie miałam do pomocy babci, czas wolny = moment, gdy dzieci śpią 🙂
O ile przy starszym nie było problemu, to przy młodszej określenie, gdy dzieci śpią nie istnieje, ponieważ młoda potrafi budzić sie dosyć często nawet w środku nocy…
Na szczęście od niedawna mogę liczyć na pomoc mojej mamy. 🙂 Kochana jest!!! Dzięki temu mam te parę godzin dziennie na realizację własnych ambicji zawodowych i czasami na chwilę oddechu 🙂
Mimo to często i gęsto robię coś po nocach…

Będąc „na swoim” i jednocześnie łącząc przy tym obowiązki związane z prowadzeniem domu i co najważniejsze opieką nad dziećmi, okazuje się, że i tak czasu jest jak na lekarstwo – ledwo starcza na własne potrzeby. Nawet choćby te pół godziny dziennie na napisanie posta, czy przeczytanie książki jest czymś co bardzo sobie cenie!

Niegdyś próbowałam być perfekcyjna do bólu. Bo chciałam łączyć te wszystkie aktywności, jak sprzed momentu, gdy nie miałam dzieci. Niestety nie da się – przynajmniej ja mam takie doświadczenia. Bo zawsze działo się to kosztem czegoś…albo kosztem dzieci albo pracy albo relacji z mężem albo mnie samej 🙁

Nie piszę tego, po to by użalać sie nad swoim losem, czy dawać wam dobre rady typu jak łączyć życie zawodowe z wychowaniem dzieci, albo jak być perfekcyjną ( o zgrozo ) panią domu, mama, czy buissnes women. O nie!
Z perspektyw czasu stwierdzam, że w życiu na wszystko przychodzi odpowiedni moment, czas i miejsce.

Kiedyś buntowałam się przeciw temu, próbowałam lawirować pomiędzy różnymi rzeczywistościami. Nawet ostatnio sama wpadłam we własne sidła, pod pretekstem powrotu do aktywności zawodowej, co pewnie czytaliście ostatnio. 😉

Sięgając pamięcią wstecz, jak to było przy pierwszym dziecku. Owszem dało się przez moment, do czasu, gdy wszystko sie posypało…

Najpierw nasz junior zaczął chorować, później zaczęły psuć się nasze relacje z mężem, na samym końcu ja wymiękłam fizycznie i psychicznie. O mały włos skończyłoby sie tragicznie dla wszystkich, dla naszego dziecka, mnie, męża – dla całej naszej rodziny. 🙁
Po tych doświadczeniach staram się przede wszystkim słuchać siebie i nie robić nic kosztem czegoś. Póki mam małe dzieci moim priorytetem są one, a później moje ambicje zawodowe. Staram sie też dbać o nasze relacje z mężem. Pamiętać o tym, że bycie matką to super sprawa, że bycie żoną też, ale nie zapominać, w tym wszystkim o sobie samej.

Czas szybko leci, a dzieci szybko rosną, ich potrzeby sie zmieniają, więc póki co cieszę sie z tego, że znów na nowo moge przeżywać macierzyństwo, że mam małą kuleczkę (no już nie taką małą) przy boku i być dumna ze starszej pociechy.

Jak to w życiu bywa, wszystko jest kwestią wyborów. Ważne jest to, aby ten wybór był zgodny z nami, przeciwnym razie do frustracji i zagubienia jeden krok. Starajmy się przede wszystkim słuchać siebie, patrzeć na swoje potrzeby i wybierać zgodnie ze sobą.

Życzę Wam dobrych wyborów, które bedą wzbogacały wasze życie, czyniły je radosnym i pełniejszym.

 

P.S. Post ten dedykuję mojemu mężowi, bo gdyby nie on, nic co cenne i ważne by się nie wydarzyło!

Dziękuję :*

To się zdziwi!! 😉

 

Foto: www.pixabay.com

18 Comments

  1. Sylwia said:

    No jak Cię tu nie kochać?! Piszesz tak pięknie, lekko i mądrze. Wszystko rozumiem… no może oprócz tej większej jazdy z dwójką dzieci, bo przecież mam jedno:-) Trzymam kciuki za Ciebie, za Was.

    4 lutego 2016
    Odpowiedz
    • Małgosia said:

      Dziękuję Sylwia 🙂 ale mi się miło zrobiło! 🙂 Co do dwójki, to kolejny stopień wtajemniczenia przed Tobą. 😉
      Ciepło pozdrawiam 🙂

      4 lutego 2016
      Odpowiedz
  2. babecznik.pl said:

    Pozdrawiam Ciebie bardzo gorąco a brak czasu w pełni rozumiem:)

    5 lutego 2016
    Odpowiedz
    • Małgosia said:

      Również gorąco pozdrawiam 🙂

      5 lutego 2016
      Odpowiedz
  3. MatkaBezKitu said:

    Oczywiście, że Masz rację! W życiu wszystko ma swój czas:)

    5 lutego 2016
    Odpowiedz
    • Małgosia said:

      😉 pozdrawiam

      5 lutego 2016
      Odpowiedz
  4. Lunka1969 said:

    „Czas robi swoje, a ty, człowieku”? TA mądra sentencja w przypadku mam małych dzieci to abstrakcja. Jak to, mama nie może robić swojego? Cała jest dobrze zorganizowana i wydajna na 200 %.Świetny czas w życiu masz obecnnie. jak spojrzysz potem wstecz:)

    5 lutego 2016
    Odpowiedz
    • Małgosia said:

      Ot i nie narzekam 🙂 Cieszę się tym, co mam. Z tą właśnie różnicą, że kiedyś robiłam wszystko na 200% Teraz ustalam priorytety i patrzę na to, co dla mnie ważne. Pozdrawiam 🙂

      5 lutego 2016
      Odpowiedz
  5. Monika said:

    Oj, znam to z autopsji, najpierw dwójka urwisów rok po roku i urwanie głowy a teraz po 15 latach, dwójka nastolatków i mała cycycholiczka dla mnie pojęcie czasu dla siebie na chwilę obecną nie istnieje!
    Pozdrawiam ciepło i życzę Tobie i sobie „anielskiej cierpliwości ;D”

    6 lutego 2016
    Odpowiedz
    • Małgosia said:

      Witaj,
      Dobrze jest mieć poczucie, że ktoś mnie rozumie! 😉
      Serdecznie pozdrawiam 🙂

      6 lutego 2016
      Odpowiedz
  6. Mama 24h said:

    Ja [przy jednym mam brak czasu co dopiero o drugim mówić 🙂

    7 lutego 2016
    Odpowiedz
    • Małgosia said:

      Wszystko kwestia wprawy. Najtrudniej jest na początku, później idzie już z górki 😉
      Pozdrawiam 🙂

      8 lutego 2016
      Odpowiedz
  7. Kurczę to ja narzekam, ze mi czasu mało przy jednym dziecku…wszystko jest do ogarnięcia, tylko do pewnych rzeczy człowiek musi dojrzeć, inaczej spojrzeć na świat, a może być łatwiej- mówię to na własnym przykładzie 🙂 Powodzenia!

    9 lutego 2016
    Odpowiedz
    • Małgosia said:

      Dokładnie, wszystko jest do ogarnięcia – zgadzam się z tym w zupełności. Jednak wolę zrobić mniej, niż więcej – kosztem siebie i innych ważnych dla mnie rzeczy. Wybór należy do nas 😉 Serdecznie pozdrawiam 🙂

      10 lutego 2016
      Odpowiedz
  8. Draqilka said:

    Perfekcja.. myślę, że to świat współczesny wymaga od nas bycia „perfekcyjnymi”. Jesteśmy bombardowane przez media nieprawdziwym obrazem kobiet. W gazetach, w tv .. wszędzie pojawiają się piękne, zadbane wymuskane wręcz kobiety… tylko nikt nie wspomina, ze nijak się to ma do rzeczywistości. Do puki nie jesteśmy wstanie uodpornić się na tą całą medialną propagandę jest kiepsko…
    Ja jestem na początku swojej drogi.. na etapie „Wyluzuj kobieto”. Uczę się nie przejmować jeśli coś mi nie wyjdzie. Że mogę być piękna i szczęśliwa nawet nie będąc perfekcyjną!

    Pozdrawiam serdecznie!

    13 lutego 2016
    Odpowiedz
    • Małgosia said:

      Witam 🙂
      W zupełności się z Tobą zgadzam. Kobiety po pierwsze za dużo biorą na swoje barki, po drugie – tak jak słusznie zauważyłaś ten zawałszowany obraz kobiet kreowany przez media nie ułatwia nam życia 🙁
      Sama swojego czasu wpadłam w sidła perfekcji, ba bywają momenty, że znów się na tym łapię!! 😉 Na szczęście już teraz udaje mi się rozpoznawać sygnały, czytać z mojego ciała i w porę reagować!! Pewnie jeszcze długa droga przede mną, zanim do końca upora się z syndromem perfekcjonizmu 🙂 ale jestem na dobrej drodze!! Dobrze, że nie jestem osamotniona w tej walce i jest wsród nas coraz więcej świadomych kobiet!! 🙂
      Serdecznie pozdrawiam 🙂

      14 lutego 2016
      Odpowiedz
  9. oj skąd ja to znam….czas mija tak błyskawicznie, że aż mi przykro czasami…przy dzieciak wszystko wygląda inaczej, a zarywanie nocy ma też swoje konsekwencje.

    2 marca 2016
    Odpowiedz
    • Małgosia said:

      Oj, to prawda!! Szczególnie widać to po dzieciach!! 😉 Dlatego celebrujmy każdą chwilę! Serdecznie pozdrawiam 🙂

      10 marca 2016
      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *