Czasami warto zmienić perspektywę.

IMG_2334

 

Przez ostatnie tygodnie przechodziłam różne fazy od niecierpliwości, przygnębienia, po mega doły.
Wszystko oczywiście za sprawą nieszczęsnej ręki…
Czekałam na zdjęciu gipsu żyjąc jakby w zawieszeniu.
Niestety nie nadszedł upragniony dzień, ba sytuacja skomplikowała się na tyle, że nawet nie chcę o tym myśleć…ale nie o tym dzisiaj.

Mimo braku pozytywnych wieści postanowiłam nie poddawać się złym nastrojom. Potrzebowałam chwili wyciszenia, aby wyciągnąć wnioski z zaistniałej sytuacji.
To, co zobaczyłam niestety nie było zbyt optymistyczne, gdyż wszystko, co robiłam przez ostatni okres można by zamknąć w jednym zdaniu: „Kiedy ściągną mi gips, wówczas….”.

Spowodowało to, że zamiast w miarę normalnie żyć i pozwolić, by życie biegło swoim torem, praktycznie zamknęłam się w czterech ścianach i wmówiłam sobie, że wszystko, co zrobię, to dopiero wówczas, gdy ściągną mi gips!! Oczywiście w domu nie oszczędzałam siebie ani innych, ale wszystkie sprawy zawodowe zeszły na boczny tor. Czekałam na zdjęcia gipsu i nie doczekałam się.

Co za paradoks: wmówiłam sobie, że to, co dla mnie ważne, to, co kocham, co mnie uskrzydla mogę robić tylko wówczas, gdy nie będę miała gipsu.
Ograniczyłam się do zwykłych domowych czynności, których de facto nie powinnam robić, zamiast robić to, co nie przysparza mi bólu i sprawia mi przyjemność! Na własne życzenie popadłam w apatię, zgorzknienie i marazm.

Czasami zdarza się tak, że nie potrafimy dostrzec rozwiązania i widzimy wszystko w czarnych barwach, tkwimy zamknięci w czterech ścianach pogrążeni w beznadziei. Dajemy wmówić sobie, że sytuacja, w której się znajdujemy jest na tyle trudna, że nie ma innego wyjścia, jak tylko czekać, aż nadejdą lepsze dni.
Nic bardziej mylnego, ponieważ te lepsze dni mogą w ogóle nie nadejść, samo nic się nie zmieni, nie zrobi, nie zadzieje, póki nie popatrzymy na to, co nas spotyka z nieco innej perspektywy.

Nie wszystko jest czarne lub białe, są też inne odcienie.
We wszystkim, co robimy zawsze mamy wybór. Zawsze istnieje jakieś wyjście z patowej sytuacji. Może czasami nie potrafimy go dostrzec, nie chcemy, bo nie jest to po naszej myśli, nie tego oczekiwaliśmy, nie jest nam to na rękę.
Złapanie dystansu i popatrzenie „na chłodno” na całą sytuację czasami sprawi, że rozwiązanie „samo” się pojawi – tak jak w moim przypadku.

Na pewno miałam wybór: mogłam siedzieć i użalać się nad swoim losem, albo przyjąć daną sytuację, jako stan faktyczny i działać w takich warunkach, jakie są. Początkowo nie potrafiłam dostrzec nic pozytywnego w tym, co mnie spotkało  – mylnie wyciągnęłam wnioski. Myślałam, że dzieje się to, po to, abym zwolniła nieco tempo, odpoczęła, wyciszyła się. Jednak im dłużej „odpoczywałam”, tym bardziej źle się czułam 🙂 , gdyż z natury jestem aktywną osobą i stan permanentnego odpoczynku jest mi zupełnie obcy, ba sprawia, że zamiast czuć się lepiej czuję się znacznie gorzej.

Tymczasem okazało się, że rozwiązanie leżało tuż obok – jednak póki byłam rozdrażniona i nie pogodzona ze swoim losem, to nie potrafiłam go dostrzec. Dzięki temu, że popatrzyłam na wszystko z innej perspektywy zrozumiałam, że tak naprawdę nic mnie nie ogranicza. Ograniczenia są tylko i wyłącznie w mojej głowie. Przecież dalej mam dwie ręce, dwie nogi, widzę, słyszę, chodzę i czuję. Poza tym, mam też rodzinę na którą zawsze mogę liczyć, która mnie wspiera, sprawdzonych przyjaciół – czego można chcieć więcej w takiej sytuacji? Na szczęście na ratunek przyszła mi zmiana perspektywy. 🙂

Dzięki niej zrozumiałam, że punkt widzenia zawsze zależy od miejsca siedzenia, dlatego czasami warto popatrzeć na swoją sytuację z innej strony. Zawsze mamy jakiś wybór, zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji. Grunt, to wsłuchać się w siebie, zrzucić klapki z oczu i przyjąć z pokorą, to co zsyła nam los.

Moja lekcja, choć ciężka i początkowo trudna do zaakceptowania, została odrobiona!! 🙂 Samo życie zmusiło mnie, żebym popatrzyła dalej, głębiej i wyszła poza swoje schematy. Powiem więcej, poszłam za ciosem i mimo gipsu oraz braku pełnej władzy w ręce spełniam swoje kolejne marzenie!! 🙂 Nie jest łatwo, ale nie poddaję się, bo robię to, co dodaje mi wiatru w żagle i sprawia, że znów chce mi się chcieć!! 😉

Pozdrawiam ciepło Małgosia

 

foto: https://pixabay.com/pl/

12 Comments

  1. Draqilka said:

    Skąd ja to znam… czytałam Twój post i jakbym czytała o sobie kilka miesięcy temu. Zamkniętej, wycofanej.. ograniczenia, jakie nakładała na mnie kontuzja kręgosłupa tak głęboko we mnie wsiąkły, że nawet kiedy poczułam się ciut lepiej dalej tkwiłam w stanie zawieszenia.. bo co będzie jak znów zaboli??
    Na szczęście dzięki pomocy przychylnych mi osób pokonałam słabość. I teraz już.. mimo że ograniczenia nie znikły całkowicie.. żyję pełnią życia.

    Zdrówka życzę i cierpliwości w znoszeniu niedogodności ruchowych! 🙂

    11 marca 2016
    Odpowiedz
    • Małgosia said:

      Witam 🙂
      Oj, to wiesz o czym mowię 😉 Na początku cieżko się jest przestawić.. Również życzę dużo zdrowia i trzymam kciuki za kolejne kroki!! Miłego dnia 🙂

      11 marca 2016
      Odpowiedz
  2. Karolina said:

    Bardzo dobrze czyta się takie posty. Co prawda Ciebie ogranicza ręką w gipsie, mnie depresja z dużą apatia i brakiem chęci na cokolwiek, ale nie poddaje się 😉 chce żyć normalnie i mam jakąś tam swoją wizję do której darze choć często żeby zrobić jeden krok na przód musze najpierw zrobić dwa do tylu.
    Pozdrawiam i zapraszam na swój blog.

    11 marca 2016
    Odpowiedz
    • Małgosia said:

      Witaj,
      Sama miałam różne ciężkie momenty w życiu, więc jestem w stanie Cię zrozumieć. Faktycznie, jak dół robi się za głęboki, to trudno zrobić kolejny krok na przód. Jedno wiem na pewno: praca nad samym sobą i odrabianie zaległych lekcji wcześniej, czy później przynoszą rezultaty. Choć czasem nie jest łatwo, ba nawet jest beznadziejnie, to warto walczyć o siebie i swoje marzenia. Na szczęście nic nie trwa wiecznie nawet smutek, czy depresja. Jestem z Tobą myślami!! Pozdrawiam ciepło Małgosia
      p.s. dziękuję za zaproszenie, z pewnością skorzystam!!

      11 marca 2016
      Odpowiedz
  3. ARBUZIAKI said:

    Dobrze,że realizujesz się i że dostrzegłaś że w nowej sytuacji, niezależnej od Ciebie samej, świat też może mieć kolorowe strony,pozdrawiam! 🙂

    14 marca 2016
    Odpowiedz
    • Małgosia said:

      Na szczęście dla mnie tak to zazwyczaj w życiu bywa, że po ciężkich dniach przychodzą i te lepsze!! Nic nie trwa wiecznie – nawet nieszczęście 😉 pozdrawiam serdecznie 🙂

      15 marca 2016
      Odpowiedz
  4. Dokładnie tak jest. Nie ma wyjścia z sytuacji- dorzucamy sobie jeszcze więcej negatywnych emocji i nie widzimy tego co jest na wyciągnięcie ręki:) Wiem doskonale o czym piszesz. Niejednokrotnie byłam w tym samym punkcie. Teraz jest trochę łatwiej, ale zdarzają się cięższe momenty. Ja jednak już inaczej do tego podchodzę i jest lżej 🙂

    15 marca 2016
    Odpowiedz
    • Małgosia said:

      Teraz śmieję się z tego, ale uwierz, nie było mi do śmiechu.. Niby taka mądra jestem 😉 a tu masz – dalej się uczę i to czasami są trudne lekcje!! Pozdrawiam ciepło!! :*

      15 marca 2016
      Odpowiedz
  5. Monika Raus said:

    Masz raccję, punkt widzenia zależy od punktu/miejsca siedzenia! Aby realnie ocenić sytuację musimy na problem spojrzeć z zewnątrz bez emocji. Sama miałam wiele sytuacji bez wyjścia a jednak wybrnęłam z nich obronną ręką, silniejsza i pewniejsza siebie! Prawdą jest to, że co cię nie zabije to cię wzmocni! Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrówka.

    16 marca 2016
    Odpowiedz
    • Małgosia said:

      Witaj Monika 🙂
      Dobrze, to podsumowałaś: „co cię nie zabije, to cię wzmocni” podpisuję się pod tym całą sobą. Powiem nawet więcej, po każdej przerobionej lekcji jestem mocniejsza i bardziej świadoma. Pozdrawiam ciepło 🙂

      17 marca 2016
      Odpowiedz
  6. Bo podobno wszystko dzieje się z jakiejś przyczyny. A przykre sytuacje pozwalają nam dostrzec coś więcej. Każdemu od czasu do czasu taka lekcja jest potrzebna. 🙂

    23 marca 2016
    Odpowiedz
    • Małgosia said:

      Dokładnie, to dzięki nim patrzymy na życie inaczej – pod warunkiem, że wyciągamy wnioski. 😉
      Dziękuję za ciepłe słowa i gorąco pozdrawiam.

      23 marca 2016
      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *