Zmiany są częścią naszego życia, jeśli boimy się zmian, boimy się życia.

brown-209106_1920

foto: pixabay.com/

Zmiany są częścią naszego życia, jeśli boimy się zmian, boimy się życia.

Prawie rok temu podjęłam decyzję o tym, by zacząć pisać bloga. Sama decyzja dojrzewała we mnie od dłuższego czasu, aż w końcu odważyłam się wyjść z cienia, po to by móc dzielić się sobą z innymi. Nie było to łatwe, gdyż uruchamiał się we mnie lęk przed krytyką, odrzuceniem, czy ośmieszeniem – najgorsze moje demony. 🙂 Jednak przemożna chęć pisania wzięła górę nad moimi lękami i to, co niegdyś schowane było w strefie marzeń wyszło na światło dzienne. 🙂

Po fali euforii i pozytywnych komentarzy, przydarzył mi się wypadek losowy…skutkiem, którego było złamanie ręki i wisząca nade mną groźba poważnych komplikacji zdrowotnych. To plus inne wydarzenia, które miały miejsce w moim życiu sprawiły, że zupełnie się wycofałam. Pozamykałam szczelnie wszystkie drzwi, zakryłam się kocem i za nic w świecie nie miała ochoty, by wyjść ze swojej szafy, a tym bardziej pisać. Pojawiły się pytania o sens i celowość moich działań o o to, co tak naprawdę jest dla mnie ważne?

Długo nie potrafiłam znaleźć odpowiedzi na dręczące mnie pytania, miotałam się między tym co mnie motywuje, a ty co powinnam zrobić. To co niegdyś było dla mnie ważne i dodawało mi skrzydeł teraz zeszło na dalszy plan. Ja sprzed roku, a ja – teraz, niby taka sama, jednak inna. Mam inne pragnienia, inne potrzeby i inne cele. Zaakceptowanie tego faktu sprawiło, że wróciłam do życia, wróciłam do siebie. Zrozumiałam, że życie to nieustanna zmiana, to proces, który cały czas trwa – mimo iż pozornie byłam gdzieś obok, to tak naprawdę byłam częścią tego procesu.

Życie, to zmiana. Wszystko dookoła nas się zmienia, każdego dnia i w każdej minucie i my też bierzemy w tym udział. Nawet wówczas, gdy przestajemy żyć, w dosłownym i przenośnym tego słowa znaczeniu.

Czas kiedy byłam pogrążona w niebycie, czas kiedy zmagałam się sama ze sobą, gdy na nowo odnajdywałam drogę do siebie, nigdy nie był straconym czasem. Był mi potrzebny żeby zrozumieć pewne rzeczy, by dostrzec, to co usilnie starałam się ukryć. Dzięki niemu spojrzałam prosto w oczy swoim lękom i zrozumiałam, że ciężko wepchać mnie w sztywne ramy, że mogę robić różne rzeczy, że nie definiuje mnie jedno słowo, rola. Mogę robić wszystko i nie ma ograniczeń, jedynie są one w mojej głowie. Patrzenie na siebie przez pryzmat ról, które narzuca nam społeczeństwo: kobiety, żony, matki, coacha, business women jest dla mnie bardzo ograniczające. Dostrzeżenie tej prawdy przyniosło mi niesamowitą ulgę i zdjęło ogromny ciężar, który nosiłam w sobie już od dłuższego czasu. Uwolnienie się od powinności sprawiło, że na nowo zaczęłam z przyjemnością robić to, jeszcze do niedawna robiłam z przymusem.

Wraz z odkrywaniem siebie poznałam także niesamowite kobiety, które zainspirowały mnie i dały siłę do dalszej drogę. Kobiety, które pokazały swoją wrażliwość, pasję i piękno. Dzięki prawdzie, którą niosły w sobie i byciu w tym autentycznym, zaakceptowałam fakt, że tak jak one i ja jestem jedyna i niepowtarzalna w swoim rodzaju i nie mieszczę się w żadne ramy. 🙂 Odkryłam też na nowo swoją siłę, która pozwoliła mi zmierzyć się z moimi demonami i lękami. Zrozumiałam, że nawet przyznanie się do tego, że się boję i czasami miewam gorsze dni i płaczę, nie czyni ze mnie gorszego człowieka, lecz sprawia, że jestem autentyczna, że jestem sobą i wbrew pozorom, to jest moją i każdej z nas największą mocą!! 🙂

Nie bójmy się zmian, bo dzięki nim dojrzewamy.

p.s. napisanie tych paru zdań nie było dla mnie łatwe…ale kluczowe do tego, by ruszyć dalej na przód.

Małgosia

2 Comments

    • Małgosia said:

      Aga, jeszcze raz dziękuję i z pewnością zajrzę!
      p.s. zaskoczyłaś mnie 😉

      1 lutego 2017
      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *